Polskie flagi najlepiej sprzedają się w kwietniu, unijne przez cały rok kupują firmy, szkoły i placówki dyplomatyczne, papieskie i maryjne zamawiają parafie i wierni przed okresem pielgrzymek.
Każde państwo ma zastrzeżony ustawą wzór flagi. Ustawy zamieszczane są w publikowanych przez rządy dziennikach ustaw. Określają stosunek barw, wzorów i szerokości. Są więc flagi kwadratowe, są i prostokątne. Wszystkie można zamówić w Sklepie Propagandowym przy ul. Okopowej 25 należącym do Liliany Niewiadomskiej. - Mamy też w sklepie nawet trójkątną flagę Nepalu - zaznacza właścicielka.
Z wszywką i bez
Jedne wiszą na rękawie, czyli rurce z materiału, inne montowane są na karabińczykach, jeszcze inne na oczkach. Na zapleczu wszystkie leżą popakowane w specjalne skrzynki. Na prawo Belgia, Szwecja, Niemcy, Luksemburg, na lewo Stany Zjednoczone, Słowenia, Litwa, Hiszpania. Od podłogi aż po sufit wszystkie państwa świata.
- Tu mamy jedną Kanadę na maszt i osiem na drzewiec. A tam leżą Włochy z oczkami na maszt i półtorametrowe na rękaw - oprowadza po magazynie właścicielka. - Każda ma możliwość wiszenia - poucza. - Jest masztowa, szturmowa i szkolna.
Najtańsze są jedno- i dwukolorowe. Najdroższe te, które trzeba aplikować, czyli wszyć jakiś element. Wszywa się za pomocą maszyny do szycia. Większe zamówienia trafiają do szwalni.
- Można wszywać gwiazdki do flagi unijnej. Prosta do wykonania jest flaga Japonii, bo łatwo zaaplikować duże, czerwone kółko - wyjaśnia pani Liliana.
Na zapelczu stoi maszyna do szycia, ale używana jest w nagłych, niecierpiących zwłoki, przypadkach. - Na przykład gdy klient chce, by flaga miała troczki, w dodatku się śpieszy, bo za pół godziny musi wywiesić - mówi właścicielka.
Małe i większe
Czy sklep notuje zamówienia na czerowne szturmówki? - Zdarzają się rzadko - przyznaje sprzedawczyni. - Dla żartu kupują je studenci. Mniejsze czerowne flagi zimą montowane są na odśnieżających ulice pługach, wiosną kupują je właściciele pól golfowych.
Flagi w rozmaitych wymiarach zamawiają amabasady: do samochodu, na biurko i maszt oraz na ścianę budynku. Zdarzają się też zamówienia nietypowe. - Pewien dyplomata wymyślił sobie miniaturową, ręcznie malowaną na jedwabiu flagę na maszciku na biurko. Miała być tak skonstruowana , aby co rano mógł ją sobie na maszcik wciągnąć, wieczorami zwijać - opowiada pani Lilianna. - Flaga musiała mieć też opcję zatrzymania w pół masztu. To był sygnał, że dyplomata ma zły humor, lepiej nie podchodzić.
Dla kibica i burmistrza
Sklep przyjmuje również zlecenia na flagi według indywidualnego projektu, np. do dużych firm zagranicznych i krajowych. - Proszę spojrzeć jaka piękna - mówi właścicielka, zdejmując z półki olbrzymi sztandar jednego z klubów sportowych. - Porządnie aplikowana. Wykonaliśmy ją według projektu kibica. I niech pan nie myśli, że to są zamówienia, które traktujemy mniej poważnie. Dla nas klient to klient. Obojętnie - ambasador, kibic czy prezydent.
W sklepie każdego dnia kolejka coraz większa. Zbliżają się święta majowe. Pani Liliana przygotowała na ten rok 5000 biało-czerwonych. Ale nie jest pewna czy starczy.
Dzień Dobry, 27 kwietnia - 4 maja 2001