O kupowaniu i sprzedawaniu narodowych symboli rozmawiamy z Lilianą Niewiadomską, właścielką sklepu propagandowego przy Okopowej.
Piotr Kadraś: Czy na początku listopada polskie flagi sprzedają się lepiej?
Liliana Niewiadomska: Oczywiście, od kilku dni mam wyraźnie więcej klientów niż zazwyczaj. Flagi kupują głównie wspólnoty mieszkaniowe, pracownicy szkół czy urzędów, także niektóre parafie. Na razie mało było klientów prywatnych, ale z moich doświadczeń wynika, że większość osób zostawia zakup flagi na ostatnią chwilę. Klientów mojego sklepu można porównać do studentów, którzy dopiero przed samą sesją zaczynają się uczyć.
Zdarza się, że 11 listopada na naszych ulicach wiszą flagi, których nie można nazwać polskimi?
- Tak, widuję flagi nie tylko bardziej podobne do indonezyjskich, a nawet maltańskich, także do symbolu jednego ze szwajcarskich kantonów.
Jaki jest najczęściej spotykany błąd?
- Bardzo często flagi mają zły kształt. Polskie powinny mieć proporcje boków jak pięć do ośmiu, co określa ustawa. To nie jest wcale tak oczywiste, bo np. Amerykanie czy Brytyjczycy mają flagi bardziej wydłużone.
Czy kupno biało-czerwonej flagi to duży wydatek?
- Flagi w najpopularniejszych rozmiarach, czyli flagi o blisko stucentymetrowym dłuższym boku, kosztują 10-15 zł. Za 3-6 zł trzeba do nich dokupić drzewce.
Gazeta Wyborcza Stołeczna, 10-11 Listopada 2003